5 powodów: Dlaczego jechać do Chin?

Dla wielu moich rodaków Chiny wciąż postrzegane są jako „dziki kraj” gdzie ludzie jedzą psy, a komunizm straszy na każdym kroku. I kto wie – może jeszcze nie tak dawno ta wizja nie była zbyt daleka od prawdy ale czasy się zmieniły. Obecnie Państwo Środka jest kulturalnym i ekonomicznym centrum Azji, a także fabryką, która produkuje wszystko dla wszystkich, krajem z wielkim potencjałem i jeszcze wyższymi ambicjami. To jednak zalety skierowane głównie dla klasy biznesowej, a co z przeciętnym panem Januszem – czy uda się znaleźć powody dla których standardowy Polak miałby poświęcić czas i pieniądz dla takiej wycieczki, kiedy Juratę ma tuż za rogiem?

Już niedługo rodzice wraz z bratem i jego żoną przyjadą świętować ze mną na moim chińskim weselu (relacja już za miesiąc!). Nie chcę się zbytnio przechwalać ale uznaję to za swój sukces, że udało mi się namówić wszystkich najbliższych krewnych na wizytę w Azji. W tym wypadku głównym argumentem było oczywiście małżeństwo pierworodnego syna (oraz ulubionego brata!), którego żadne z nich po prostu nie mogłoby sobie odpuścić. Co jednak gdybym chciał kogoś przekonać do mniej znaczącej wizyty w Azji? Po co tu w ogóle jechać?

Na to właśnie pytanie odpowiem w dzisiejszym odcinku. Panie i Panowie, drodzy rodacy, kochani parafianie – oto przed wami pięć największych plusów Chin!

1. Rozmiar kraju

Chiny są duże.. Nie! Ogromne! Kraj tylko o ok 10% mniejszy od całej Europy oferuje masę atrakcji i wszystkie możliwe schematy krajobrazowe – od najwyższych gór świata po bezkresne pustynie, od pełnych wieżowców miast po dzikie dżungle. Jest to o tyle ważne, że wyrobienie sobie jednej wizy daje ci dostęp do całego tego terenu (zaś na Tajwan czy do Hong Kongu można się dostać na samym paszporcie!). Osobiście najbardziej polecałbym wizytę w:

  • Szanghaju, który przytłacza rozmachem;
  • Hangzhou, które sprawia bardzo miłe wrażenie przyjaznego miasteczka (jest czysto, zielono, bezpiecznie, nie tak tłoczno jak np. w Szanghaju);
  • Nanjing, poprzedniej stolicy kraju obfitującej w stare budownictwo i tradycję;
  • Xiamen albo na Henanie aby samodzielnie przekonać się jak smakuje woda z Pacyfiku;
  • prowincji Yunnan, niedaleko jeziora Erhai, co by zobaczyć również tę mniej industrialną część kraju;
  • Guilin, które jest tak piękne, że posłużyło jako tło dla planety Pandora z filmu Avatar!

Te i tysiące innych miejscówek są jak najbardziej warte zobaczenia – wycieczka do PRC daje każdemu gwarancję nieziemskich widoków oraz niezapomnianych wspomnień!

Chiny to herbaciane wzgórza..

..wypełnione stalą i betonem miasta..

..przyjazne wioski otoczone lasami..

..ciche jeziorka na uboczu..

..bambusowe lasy rodem z filmów kung-fu..

..oraz zwierzęta nieco inne od tych w Polsce.

2. Chińska kultura

Jadąc do Niemiec zauważamy pewne niewielkie zmiany – ciut inne dania w restauracjach, bardziej zadbane szosy, porządek sięgający każdej dziedziny życia. Podróżując do Wielkiej Brytanii zmian będzie trochę więcej – od ruchu lewostronnego po szaloną pogodę i policjantów w fantazyjnych czapkach. Z kolei w takiej Grecji zauroczymy się starożytnym budownictwem i niezrozumiałym alfabetem. Sęk w tym, że to wciąż tylko o rzut beretem z Polski i różnic kulturowych nie będzie tyle aby faktycznie nas czymś zaskoczyć. Sprawa wygląda zgoła inaczej jeśli chodzi o Chiny – powiecie, że przesadzam, ale z początku czułem się jakbym trafił na jakąś obcą planetę!

Tutaj już na wstępie jesteśmy rzucani na głęboką wodę – mało kto mówi po angielsku, alfabet został zastąpiony tysiącami niezrozumiałych krzaczków, a samo zamówienie obiadu w KFC to przygoda. Internet nie tylko nie działa tak jak w Polsce ale ludzie używają tu całkiem innych aplikacji – zapomnijcie o Facebooku, YouTube czy Whatsappie. Lokalesi mają inne zwyczaje i maniery niż w Europie – siorbanie przy jedzeniu, kompulsywne plucie czy dzieci defekujące w miejscach publicznych to oczywiście coś co może nie przypaść do gustu. Ale mamy również tę jaśniejszą stronę mocy: kolorowe, pełne splendoru święta, majestatyczne budowle, megamiasta przytłaczające rozmachem, klimatyczne bambusowe lasy, parki pełne tańczących kobiet czy staruszków praktykujących Tai Chi.

Bez wątpienia – każdy powinien chociaż raz w życiu pojechać do Azji, a w szczególności do Chin.

Kultura Chin to tradycyjne budownictwo spotykane na każdym kroku..

..uśmiechnięte dzieci biegające po ulicach..

..kobiety tańczące na placach i skwerkach..

..muzea obfitujące w inscenizacje i pokazy..

..zwierzaki chodzące swobodnie po wioskach.

3. Smaki

Pytając Chińczyka o jego ostatnią wycieczkę ten nie bez przyczyny zacznie opowiadanie od tego co tam jadł. Smak jest dla tutejszych ludzi równie ważny co wzrok czy słuch, stąd też pogłoski o fascynującej, niespotykanej nigdzie indziej chińskiej kuchni nie mają w sobie za grosz przesady!

Sama wizyta w Chińskim markecie może z łatwością przyprawić o zawrót głowy! Jeszcze żywe owoce morza, gołębie jaja, tofu w najróżniejszych odmianach, kacze dzioby, każda możliwa część świni i wiele, wiele innych „smakołyków”, które w świeżej postaci może jeszcze nie wywołują gwałtownego ślinotoku ale poczekajcie tylko na wprawnego kucharza, który w mig wyczaruje z nich prawdziwie przepyszne dania na każdą okazję!

Obiady w Chinach to sprawa najwyższej wagi i jeśli tylko mamy do czynienia z ważną okazją albo konkretnymi osobistościami, których należy odpowiednio ugościć to Chińczyk stanie na głowie i zapożyczy się po uszy aby tylko jego gościom niczego nie zabrakło podczas uczty i mieli o czym opowiadać po odejściu od stołu! Uwierzcie mi, bo wiem co mówię – będąc z zagranicy momentalnie stawałem się przedstawicielem całego Zachodniego Świata przed którym Chińczyk – reprezentant swojego kraju chciał ukazać Chiny w jak najwspanialszych barwach. Marynowane kaczki w sosie sojowo-octowym, rosół na kurzych nóżkach z domieszką imbiru, pierogi z nadzieniem z wieprzowiny, tofu i szpinaku, smażone węże podawane na zimno, gotowana wołowina na ostro maczana w sosie słodko-kwaśnym.. Mógłbym tak pisać do rana ale i tak – czegokolwiek bym tu nie wyskrobał nijak miałoby się to do feerii smaków czekających w Chinach na przybyszy z Zachodu!

Hot Pot czyli zupa gotowana samodzielnie.

Rosół z kury wygląda i smakuje tu znacznie inaczej.

Nigdzie nie zjecie lepszej kaczki niż w Chinach!

Pierożki mają każde z dostępnych nadzień – od zieleniny po krewetki.

Makarony są tu równie popularne co ryż.

4. Zakupy

Przyjazd do Chin to nie tylko wycieczka sama w sobie ale i okazja do taniego zaopatrzenia się w masę mniej lub bardziej osobliwych pamiątek. Dla jasności – nie mówię tu o pocztówkach, magnesach na lodówkę czy pluszakach pandach. Zarówno jeśli chodzi o zabawki, elektronikę użytkową czy ciuchy i akcesoria – jest w czym wybierać!

Tak jak baloniki na druciku, drewniane motyle czy koniki bujane są specyficznymi i tradycyjnymi zabawkami w Polsce tak ozdobne drewniane/plastikowe/dmuchane „starożytne miecze kung-fu” są ich odpowiednikami we wschodniej Azji. Ale nie tylko! Bo do kompletu dochodzi cały strój wielkiego wojownika – poważnie, nie wiem o co tu biega ale wygląda na to, że Chińczycy mają bzika na punkcie przebierania swoich pociech w cosplay’owe stroje. Do tego trzeba również wspomnieć o bardziej nowoczesnych zabawkach, spośród których najpopularniejsze zrobiły się minidrony – takie bez kamery, sterowane telefonem albo i w ogóle bez kontrolera – podrzucane do góry i łagodnie opadające wprost do ręki właściciela. Sprzedawców tych gadżecików z łatwością wypatrzycie na każdym większym lotnisku czy dworcu kolejowym.

Jedną z najważniejszych aplikacji jaką każdy tutaj ma zainstalowaną jest bez wątpienia Taobao. To chiński odpowiednik znanego również w Polsce Aliexpress, o tyle lepszy, że dysponujący bardziej zróżnicowaną ofertą, nierzadko niższymi cenami (płacimy w lokalnej walucie, więc nie ma prowizji dla kantorów) i znacznie szybszą dostawą potrafiącą zamknąć się nawet w kilku godzinach (sic!). Dla wielu obcokrajowców niewątpliwym plusem będzie szeroki wachlarz podróbek oferowanych tutaj bez jakiejkolwiek krępacji! Dla przykładu, patrząc na szybko:

  • po wpisaniu „Rolex” otrzymujemy wierne kopie Szwajcara, choć różnią się nazwą to za równowartość 600zł możemy być posiadaczem czegoś co wygląda jak złoty czasomierz wysadzany diamentami!
  • szukam ciemnych okularów i znajduję bezczelną podróbkę z logiem Gucci za ok 40zł!
  • na hasło „sportowe buty” Taobao wypluwa mi „New Balance„, nówki za 170 yuanów (90zł);

Wiecie, nie żebym to popierał i nawet nie chodzi mi o patenty producenta ale o zwykłą wygodę/niezawodność (czy raczej ich brak) takich kopii, zdaję sobie jednak sprawę, że wiele osób nie przepuściłoby okazji aby tanim kosztem podnieść swój prestiż w bezpośrednim otoczeniu. A Chiny nadają się do tego jak mało który inny kraj.

Jeszcze żeby nie było – jako, że to właśnie w tym kraju produkowane jest pewnie z 90% światowej elektroniki to nasza wizyta może zakończyć się wejściem w posiadanie jakiegoś wyjątkowo opłacalnego sprzętu AGD/RTV. I choć przede wszystkim kusi kupno wielkiego telewizora (49″ Xiaomi za równowartość 1300zł) to kłopoty z transportem powinny ostudzić nasz zapał. Z drugiej strony mamy również wiele innych, bardziej mobilnych rzeczy do kupienia, równie opłacalnych:

  • nowy telefon Xiaomi Mi6 to w Polsce koszt 1999zł, tu dostaniemy go za 2499RMB (ok 1400zł);
  • powystawowy (w stanie idealnym!) smartfon Leeco Pro3 z topową specyfikacją (Snap 821!, 6GB RAM!!, 64GB!!! – lepiej niż LG G6 za 2200zł!) to niecałe 800zł, w Polsce niedostępny;
  • Motorola Z Play, (nowa) do kupienia za 2000RMB (1100zł);
  • minikomputer Mele PCG03 Apo+ dostaniemy za 1400RMB (800zł).

Takich fantastycznych ofert znajdzie się znacznie więcej, choć oczywiście musimy pamiętać o problemach z gwarancją – zalecam jednak trzymanie się sprawdzonych marek, tak by nie trzeba potem było liczyć na wsparcie producenta.

W Chinach galerie handlowe są absolutnie wszędzie!

Półki uginają się od najróżniejszych przysmaków!

Podróbki to tu chleb powszedni – nie dajcie się zrobić w balona!

5. Splendor!

Powiedz mi ale tak szczerze – kim jesteś w Polsce? Telewizyjnym celebrytą? Znanym biznesmenem? Popularną modelką albo rozpoznawanym aktorem? Szczerze wątpię aby tacy ludzie odwiedzali moją stronę, więc najpewniej jesteś po prostu Standardowym Stefanem, Anonimową Anną albo Przeciętnym Przemysławem. Oczywiście nic w tym złego – ja sam w Polsce byłem tylko Klasycznym Kubusiem, który niezauważony przechadzał się ulicami Sanoka.

Sytuacja wygląda dokładnie odwrotnie w Chinach – tutaj każdy „Białas” z miejsca staje się gwiazdą! Oczywiście nie wszędzie mamy taką możliwość, bo np. w Szanghaju do obecności Europejczyków/Amerykanów Chińczycy już dawno przywykli ale wystarczy wybrać się do mniejszego miasteczka, albo – najlepiej – na wieś i z miejsca stajemy się główną atrakcją dla lokalnej ludności! Każdy na nas patrzy (z ciekawością, podziwem albo i nawet – strachem), ludzie próbują zagadywać, zaprzyjaźnić się, zrobić wspólne zdjęcie czy nawet zaprosić na coś do jedzenia! Jak już wielokrotnie pisałem – w Chinach bardzo ważne jest „mien-dzy” czyli wizerunek, to jak inni cię postrzegają. Wzmocnić swój prestiż można na różne sposoby – otaczając się drogimi przedmiotami, pięknymi kobietami, mając własny biznes albo posadę rządową. Można też postawić na znajomości z odpowiednimi ludźmi i jakoś tak się przyjęło, że bycie zauważonym w towarzystwie obcokrajowca jest tym dla mien-dzy czym Omdaren dla Spejsona w popularnej bajce dla dorosłych (tłumaczenie – „dobrze wpływa”).

W Chinach to możesz być ty!

Krótko podsumowując niniejszy wpis:

„Jeśli chcesz zobaczyć coś ciekawego, poczuć się jak na obcej planecie, spróbować potraw niespotykanych w Polsce oraz obkupić się elektroniką na najbliższe lata, a jednocześnie poczuć się jak gwiazda – jedź do Chin!”

 

Bookmark the permalink.