Mele PCG-03 Apo – recenzja minikomputera



Kiedy jest najlepszy czas na modernizację komputera? Ktoś powie, że co dwa-trzy lata. Inny będzie czekać aż poprzedni sprzęt zacznie odmawiać posłuszeństwa. Ja natomiast zawsze wypatruję jakiejś nowości, tzw. „killer-feature’a”, który w mojej opinii staje się awangardą nadchodzących zmian i skusi mnie do zainwestowania w upgrade. Tak było 10 lat temu, kiedy wymieniłem Rive na GeForce’a, 8 lat temu, gdy stałem się posiadaczem jednego z pierwszych netbooków, 5 lat temu uwierzyłem w układy APU, a w 2015-tym w minikomputery. Kolejną wielką przesiadką będą Ryzeny od powstającego z kolan AMD. To jednak wciąż plan na kolejne lata, tymczasem zaś..

 


Kiedy przybyłem do Chin i zacząłem tutaj pracę nie wiedziałem jeszcze jak długo przyjdzie mi tu zabawić. Moje pierwsze mieszkanie miało żałosne 20 metrów kwadratowych, a moje dochody były niepewne i ograniczone. Kiedy więc pojawiła się potrzeba zakupienia domowego peceta miałem skromny wybór maszyn, które musiały być drobne i tanie. W ten właśnie sposób zaufałem małej chińskiej firmie Mele (która w tamtych czasach była dla mnie zwyczajnym ‚no-name’) i zakupiłem od niej minikomputerek PCG-03 za równowartość ok. 600zł. Przez pierwsze miesiące byłem dość nieufny licząc się z sytuacją, że któregoś pięknego dnia Mele po prostu się nie uruchomi i trzeba będzie kupić coś od „prawdziwego” producenta. Minęły dwa lata, a taki dzień wciąż nie nastąpił co mocno zweryfikowało moje zdanie na temat w/w firmy i kiedy tylko pojawiła się informacja o wypuszczeniu na rynek następcy mojego malucha nakręciłem się jak cement w betoniarce. Jak wata cukrowa na patyk. Jak nakrętka na gwint. Jak.. Hmm, może po prostu przejdźmy do konkretów.

Mele PCG-03 Apo to nie jest bezpośredni następca „jedynki”, gdyż w międzyczasie na rynku zadebiutowała jednostka z Intel Atom Cherry Trail. Rożnica pomiędzy moim, a CT była jednak wyjątkowo nieznaczna (nieco wyższe taktowanie procesora oraz 1 port USB 3.0), upgrade po cholerze.. Tamtym razem dałem sobie spokój, obiecując sobie jednocześnie, że bez wachania wydam kasę jeśli tylko Mele wypuści coś faktycznie lepszego.

Ten dzień w końcu nadszedł – 18 maja 2017 na liście moich youtubowych subskrypcji pojawił się niniejszy film:

 


Miesiąc później byłem już szczęśliwym posiadaczem najnowszego produktu Mele!
 Pierwsze wrażenia jak najbardziej pozytywne – o ile sama bryła urządzenia wygląda niemalże identycznie jak w poprzedniku to już bebechy, dostępne złącza, a nawet BIOS doczekały się solidnych ulepszeń. Tyle nowości, że nie wiadomo od czego zacząć!

Mele Apo wygląda zupełnie jak poprzednik, czyli minimalistycznie i gustownie.


Mele PCG03Mele PCG03 Apo
ProcesorIntel Atom Z3735F Bay Trail
(4 rdzenie: 1.33GHz - 1.83GHz 2MB cache)
Intel Celeron N3450 Apollo Lake
(4 rdzenie: 1.1GHz - 2.2GHz 2MB cache)
GrafikaGrafika Intel HD400 (gen.7)
(311MHz - 646MHz)
Grafika Intel HD500 (gen.9)
(200MHz - 700MHz)
RAM2GB DDR3 1333MHz4GB DDR3 1866MHz
Dysk32GB eMMC32GB eMMC
Łączność bezp.Wifi n/g/b
Bluetooth 4.0
(brak głośników wew.)
Wifi n/g/b/a/ac
Bluetooth 4.0
IRDA
(brak głośników wew.)
Złącza3 x USB 2.0
1 x HDMI 1.4
1 x VGA
1 x minijack
1 x Ethernet (10/100)
1 x Kensington lock
1 x czytnik MMC/SD (do 512GB)
1 x USB 2.0, 3 x USB 3.0, 1 x USB-C 2.0
1 x HDMI 2.0
1 x VGA
1 x minijack
1 x Ethernet (100/1000)
1 x Kensington lock
1 x czytnik MMC/SD (do 512GB)
1 x M2 (SATA3)
1 x SATA 3
Wymiary150x120x40mm
350g
150x120x40mm
500g
Pobór mocy
(dodatkowe)
<12W
VESA
Cena początkowa: $159
<24W
VESA
Cena początkowa: $199

Co do starego modelu to wiedziałem co kupuję oraz ile płacę, toteż nie spodziewałem się rewolucji w kwestii wydajności. Sprzet miał uciągnąć Windowsa, przeglądarkę, odtwarzacz filmów oraz kilka starych gierek (tudzież nowych indyków w 2D). Z tych zadań komputerek wywiązywał się dzielnie, aczkolwiek nie bez problemów – 2GB RAM to absolutne minimum i nie raz zdarzyło mi się, że jakaś appka przestawała działać, a system wywalał błąd o braku dostępnej pamięci. Ponadto Intel Atom, o ile sprawdzał się przy banalnych zadaniach, o tyle wielokrotnie pokazywał swoje ograniczenia w grach, nawet tych najprostszych:

  • Stardew Valley klatkowało w czasie deszczu/śnieżycy;
  • Kingdom stawało się niegrywalne już w okolicach 50 dnia, kiedy gra musiała obsłużyć na raz kilkaset jednostek;
  • Broforce tak zwalniało w ostatnich misjach, że nie sposób było ukończyć kampanii;
  • SteamWorld Heist jako turówka była przyjemnie płynna, jednak w czasie wybuchów zdarzały się pokazy slajdów.

Tym goręcej powitałem nowy układ Celeron N3450 oraz 4GB szybszego RAMu – czy warto było? Benchmarkami zajmiemy się na kolejnej stronie.

 

W pudełku cudów nie ma – komputer, zasilacz i kilka wtyczek dla różnych krajów świata.

Ilość portów wygląda obiecująco, szczególnie cieszy nowoczesne podejście i port USB-C. (w kółku)

Nie byłbym sobą, gdybym nie zajrzął pod maskę – wewnątrz również sporo się zmieniło, na szczęscie wciąż mamy chłodzenie pasywne. Apo jest bezszelestny!

 

Inną rzeczą wartą uwagi była liczba i jakość złącz w starszej wersji:

  • LAN w wersji 100/10;
  • HDMI 1.4;
  • 3x USB 2.0;

I o ile z wtyczki internetowej nigdy nie skorzystałem, więc upgrade do 1Gbit pełnić będzie jedynie funkcję estetyczną, o tyle poprzednie HDMI kłóciło się z moim monitorem, przez co zmuszony byłem używać złącza VGA – teraz już ten problem nie występuje. Ponadto, dostępne porty USB były bezustannie zajęte – zewnętrzny dysk, dyngs od myszki i klawiatury oraz pad od XBOXa – chcąc podłaczyć pendrive musiałem z czegoś zrezygnować. Teraz jest znacznie lepiej – do dyspozycji mamy 4 pełnowymiarowe porty (w tym 3 ze standardem 3.0!) oraz USB-C, które po dokupieniu adaptera za $3 robi za piąty port. Bajka!

 

Portów USB mamy w sumie 5 (3x 3.0, USB-C oraz jeden stary). Przy okazji – karta SD będzie trochę wystawać.

Złącze M2 to jest to na co czekałem! Do tego mamy nawet zwykłe SATA3 (w kółku), choć aby z niego skorzystać trzeba chwycić za wiertarkę.

Pojawiło się też sporo pinów (i jedna zworka!), których przeznaczenia nie jestem do końca pewien. Chyba odpowiadają za opcjonalne chłodzenie wentylatorem.

 

To co na zewnątrz w żadnej mierze nie ustępuje temu co w środku! Kolejną wadą pierwowzoru była mocno ograniczona pojemność i szybkość dysku. W zasadzie tylko te podstawowe 32GB eMMC nadawały się do instalacji programów i gier. Karta SD była stanowczo za wolna, zaś zewnętrzny HDD oferował irytujący czas dostępu. Problem jednak w tym, że te 32GB były w większosci zajęte przez Windows i partycję recovery, tak, że po instalacji najważniejszych aplikacji zostawało mi jakieś 3GB na całą resztę. Z tego powodu nie byłem w stanie choćby zrobić aktualizacji Windowsa do najnowszej wersji (Creators Update).

Tu ponownie mamy doczynienia z solidnymi ulepszeniami – mimo, że standardowa partycja pozostała bez zmian i dalej mieści te żałosne 32GB (chodzi o ograniczenia darmowej wersji Windows 10 OEM) to tym razem mamy znacznie większe pole do popisu odnośnie rozszerzenia dostępnej pamięci. Po pierwsze – USB 3.0, które dodało skrzydeł mojemu zewnętrznemu HDD, po drugie złącze M2 pod szybkie SSD – w zasadzie kupując nowego PCG-03 trzeba również zainwestować w dysk, inaczej to trochę bez sensu. Na płycie (płytce) głównej zauważyłem również wyjście SATA3 pod zwykłe dyski, niestety nie miałem jak tego przetestować – inna rzecz, że aby je wykorzystać trzeba podziurawić obudowę, bo w środku nie ma miejsca na nic więcej. Do tych wszystkich zalet muszę dopisać jedną wadę, choć naprawdę malutką – teraz slot SD umieszczony jest znacznie płyciej, przez co sama karta pamięci wystaje z obudowy na jakieś 1.5cm.

Tyle odnośnie wyglądu oraz bebechów, przejdźmy do testów..

 

Bookmark the permalink.