MIUI (recenzja Xiaomi Mi6 – cz.3)

Kilka miesięcy temu rozpocząłem recenzowanie Xiaomi Mi6 – telefonu służącego mi nieprzerwanie od lipca i na temat którego wciąż nie mogę powiedzieć złego słowa. Jak dotychczas opisałem działanie aparatów, jakość wykonania oraz ogólne funkcjonowanie urządzenia. Dzisiaj z kolei przejdziemy do unikalnej cechy wszystkich telefonów Xiaomi – nakładki MIUI. Od razu zaznaczam, że zawsze byłem przeciwnikiem wszelkich „zamulaczy”, a wybierajac telefon kluczową kwestią była możliwość podmiany plików systemowych i pozbycia się „syfów”. Czy podobnie stało się z Mi6? O tym dowiecie się z poniższego artykułu.

Budowa Androida (pod względem firmware/software) przypomina cebulkę. W samym środku mamy jądro (kernel), które odpowiada za zarządzanie pracą procesora, RAMu i reszty podzespołów – tak samo jest w Linuksie. Nieco wyżej znajduje się sam system operacyjny, którego zadaniem jest obsługa aplikacji. Na wierzchu zaś jest powłoka (shell) w postaci launchera, którego działką jest wygląd (motywy, tapety, paczki ikon) i opcje personalizacji.

Tak to właśnie wygląda w „czystym” Androidzie, który jest instalowany głównie na urządzeniach Google (Nexusy, Pixele, Android One) oraz zaprzyjaźnionych firm. Czasem jednak producent dochodzi do wniosku, że bazowa wersja systemu jest zbyt okrojona i nie pozwoli wykorzystać pełni możliwości telefonu/tabletu – w takim wypadku pomiędzy warstwę systemu oraz shella wciska się „nakładkę„. Co to daje zależy już tylko i wyłącznie od jej twórcy – np. w serii Galaxy Note odpowiada ona za współpracę z aktywnym rysikiem. Z kolei nakładka w sprzęcie ‚no name’ zazwyczaj ma za zadanie spowalniać telefon i doprowadzać pechowego nabywcę do szewskiej pasji. Dla każdego coś fajnego.

Tyle odnośnie przystawek, przejdźmy do mięsa!

MIUI to również ładny i ciekawy launcher, ale tym się dzisiaj nie będziemy zajmować.

Jeśli chodzi o stabilność i szybkość działania to MIUI na MiSzóstsce nie pozostawia nic do życzenia – jest tak prędko, że już bardziej chyba być nie może. Telefon poprawnie korzysta z pamięci podręcznej, wszystkie appki pracują tak jak im programiści przykazali, zero błędów*, zwiech oraz resetów. W takim wypadku zajmiemy się czymś innym – po pierwsze opiszę pokrótce epicką wersję nakładki Xiaomi („MIUI Epic” custom rom) na którą zdecydowałem się nie mogąc już wytrzymać czekając na oryginalnego update’a do MIUI9. Po drugie porównam jej funkcjonalność z romem LineageOS 15. Trochę to nieuczciwe, bo LOS15 bazuje na Androidzie Oreo, podczas gdy Mi6 wciąż ma Nougata, ale spokojnie – poczekajmy wpierw na wyniki, potem będziemy dyskutować.

Epic ROM MIUI 9 By Epic Team (MrRaines) for Mi 6


Custom romy na Mi6 wgrywa się podobnie jak na każdy inny smartfon. Wpierw należy odblokować bootloader, co niestety trochę trwa – wszystko przez politykę Xiaomi, które musi o tym wiedzieć i daje nam trzy dni na zmianę zdania. Następnie podmieniamy moduł ‚recovery’ na znane i lubiane TWRP, które umożliwi łatwą instalację romów (i wiele więcej, o samym TWRP mógłbym napisać osobny artykuł). W końcowej fazie ściągamy wybrane archiwum z custom romem (w formie pliku *.zip), pobieramy jeszcze adekwatną wersję GoogleApps, które doinstalują nam sklep Play i bierzemy się do instalacji.

Podmiana systemu krok po kroku opisana jest na forum XDA, do którego odwiedzin serdecznie zachęcam.

W tym miejscu pewnie zadajecie sobie pytanie – dlaczego akurat wybrałem ten rom? Dlaczego nie Lineage, AOSP albo coś jeszcze innego? Otóż szukanie nowego systemu to taka trochę loteria – niby jest opis i komentarze, ale póki samemu nie spróbujesz, póty nie dowiesz się czy to akurat ci odpowiada. Jeśli jednak miałbym rzucić jakąś radą to patrzcie na aktywność użytkowników – jeżeli jest sporo komentujących to znaczy, że odzew społeczności jest duży, a to nakręca twórców do wprowadzania poprawek i długotrwałego wsparcia.

Na XDA każdy znajdzie wiele pożytecznych informacji. Najprzydatniejsze posty mają z reguły najwięcej wyświetleń.

Czym różni się Epic ROM od standardowego MIUI?

Ważne aby pamiętać, że to wciąż jest modyfikacja interfejsu Xiaomi i na pierwszy rzut oka wszystko jest takie samo. Różnice zaczynają pojawiać się dopiero gdy trochę tego poużywamy i zaczniemy przeglądać dostępne opcje. Największe zmiany, które zauważyłem to:

  • zmieniony moduł aktualizacji – teraz zip pobierany jest do pamięci urządzenia po czym sami musimy go zainstalować z poziomu recovery. W oryginale było to bardziej zautomatyzowane;
  • same update’y pojawiają się częściej niż w oryginalnym sofcie – na samym początku nowe paczki były dostępne co tydzień, teraz co miesiąc. MIUI9 pojawił się na kilka miesięcy przed oficjalną odsłoną;
  • jest moduł ‚MODS’ dzięki któremu w łatwy sposób możemy pobrać dodatki do systemu tj. root, adblock, dpi changer i kilka innych;
  • usunięte zostało bloatware od Xiaomi – teraz na starcie dysponujemy tylko faktycznie wartościowymi appkami (chińska wersja ma sporo „śmieci”);
  • przeportowana została aplikacja aparatu – obecnie mamy to samo co w MiMix 2, trwają prace nad wdrożeniem funkcji HDR+ z kamery Google;
  • już na starcie dysponujemy aplikacją DolbyAtmos odpowiadającą na poprawę jakości dźwięku (naprawdę działa!);
  • od czasu do czasu pojawiają się kolejne funkcje – najnowsza to FaceUnlock, czyli odblokowywanie telefonu kamerką skanującą twarz użytkownika. Wciąż testuję, ale póki co sprawuje się to całkiem nieźle;
  • wg twórców są też dodatkowe usprawnienia odnośnie zarządzania pracą procesora i pamięcią RAM ale ciężko stwierdzić na ile jest to skuteczne – już standardowe MIUI dawało radę.

Niby nie jest tego dużo, ale pamiętajmy, że nawet niemodyfikowane MIUI opływa w masę opcji w porównaniu do „gołego” Androida. Przyjrzymy się im bliżej w kolejnym akapicie.

Szybkie menu i pierwsze różnice – MIUI pokazuje znacznie więcej skrótów.

Ma również o wiele więcej opcji systemowych.

Nawet pomimo, że podstawą jest zeszłoroczna odsłona Androida.

Teraz porównamy leżące obok siebie dwa urządzenia – Moto E z najnowszą wersją Androida – 8.0 Oreo (Lineage choć bardzo czysty, wciąż w fazie rozbudowy) oraz Mi6 wraz z opisywanym wyżej Epic MIUI. Oczywiście nie skupimy się na wydajności (no bo bez przesady..) ale na samych dostępnych opcjach – w tabelce poniżej wyszczególnię największe różnice tyczące się poszczególnych elementów menu. Moto E będzie reprezentować czysty system Google, podczas gdy z prawej strony spiszę dodatki obecne PONADTO w nakładce Xiaomi.

(ze względu na różne tłumaczenia posłużę się nazwami angielskimi)


Czysty AndroidMIUI
Network/InternetWifi, Mobile, Hotspot, VPN, NFCVoLTE, WLAN Assistant (korzystanie z LTE i Wifi jednocześnie), Tap-to-share-password (łatwe dzielenie się hasłem do wifi), NFC Wallet
DevicesBluetooth, Cast, USB, PrintersBT/USB tethering, MiCast
AppsApp info, Permissions, Notifications, Default appsApp lock (blokowanie dostępu do aplikacji), Dual App (kilka kont w jednej aplikacji)
BatteryStats (SoT), Battery Saver, Adaptive brightness, Sleep, Apps usageAutomated tasks (można ustawić np., że od północy do rana włączony jest tryb samolotowy)
Display & HomeBrightness level, Wallpaper, Color calibration (reading mode), Rotation, Font, Screen saver, Launcher, ThemesMemory status (wyświetla info o ilości wolnego RAMu na ekranie używanych aplikacji), Double-tap-to-wake, Notifications and Status Bar (opcje paska statusu tj. info o prędkości transferu)
SoundVolumes, Do Not Disturb, Default Sounds, VibrationsDolby Atmos, Headphones Audio Effects (profile dźwiękowe dla słuchawek różnych typów - tylko przewodowych)
StorageStorage Manager, CleanerTrash bin (usunięte pliki lądują wpierw do koszta, tak jak w Windows)
Security & LocationFind My Devices, Screen lock, Privacy, Encryption, Screen pining, Unlock with BT DeviceFingerprints oraz Face Unlock (ale to oczywiste bo Moto E nie ma ani czytnika palców ani przedniej kamery)
Users & AccountsUsers, Accounts, SynchronisationMi Account, Mi Mover (przenoszenie się pomiędzy różnymi telefonami Xiaomi), MiCloud
AccessibilityText-to-speech, Display size, (+many small features) Skróty klawiszowe, Quick ball (zawsze widoczny bąbelek na ekranie, daje różne opcje), Tryb jednoręczny, Dioda powiadomień
SystemLanguages&Input, Profiles, Date&Time, Backup, Reset, Information, OTA UpdatesMIUI Mods

Jak widać – jest tego sporo, ale czy faktycznie będzie się z tego korzystać?

Wszystko zależy od tego jakimi userami jesteście. Osobiście najbardziej przypadły mi do gustu takie ‚ficzery’ jak:

  • wyświetlanie szybkości transferu na pasku stanu – dzięki temu zawsze wiem jakie jest połączenie i na czym stoję;
  • dla MiCasta kiedyś kupię sobie telewizor od Xiaomi, taki przesył obrazu na duży ekran działa bardzo sprawnie oraz intuicyjnie;
  • skróty klawiszowe oraz gesty to kolejny użyteczny bajer – przytrzymawszy dłużej czytnik palców blokuję telefon, to samo z przyciskiem ‚Wstecz’ uruchamia latarkę, z kolei przesunięcie trzema palacami w dół ekranu robi screenshota;
  • już o tym mówiłem ale powtórzę – FaceUnlock jest najnowszym bajerem, który elegancko uzupełnia skaner linii papilarnych;
  • sam nie korzystam ale jestem pewien, że opcje blokowania poszczególnych appek odciskiem palca przypadnie wielu osobom do gustu.


Na sam koniec zostawiłem minusy chińskiej nakładki – tak jej słodzę i prawię komplementy przez cały tekst, że gotowi jesteście pomyśleć iż cacuszko nie ma żadnych wad i jest objawieniem w świecie Androida. Świętym Graalem i Arką Przymierza w jednym.

Jak to jednak ktoś mądry kiedyś powiedział:

No okej, przesadzam, bo MIUI faktycznie jest bardzo dobre i godne polecenia, ALE..

  • na słabszych urządzeniach podobno nie radzi sobie z zarządzaniem pamięcią i ubija appki w tle;
  • funkcja ‚doze’, która niby ma pomóc baterii też nie jest odpowiednio dopracowana i ludzie skarżą się na powiadomienia przychodzące z opóźnieniem (zdarza się i na Mi6 ale baaardzo rzadko);
  • nie działa androidowy skrót do podzielenia ekranu (przytrzymanie przycisku ostatnio używanych apliakcji – „kwadracika”) co trochę utrudnia korzystanie z tej funkcji;
  • menu wysuwane z góry jest mniej intuicyjne niż w gołym Andku – tam aby np. odpowiedzieć na sms czy rozłączyć się z VPN musimy tylko wcisnąć przycisk pod ikonką appki. W MIUI musimy wpierw go wysunąć gestem (dwa place w dół) co nie jest tak szybkie i wymaga obsługi dwóch rąk;
  • ze względów bezpieczeństwa niektóre aplikacje muszą pozostać oryginalne, tzn., że jeśli np. zmienimy domyślny program do SMS wtedy co jakiś czas będzie wyskakiwało nam irytujące ostrzeżenie;
  • z niewiadomych względów po przejściu na custom rom spadł wynik w Antutu (ze 155 do 145 tysięcy) – niby bez znaczenia, bo telefon dalej działa tak samo sprawnie, ale niesmak pozostał;
  • nowości kolejnych wersji Androida trafiają do MIUI z opóźnieniem, np. tryb Picture-in-Picture wprowadzony wraz z Oreo;

Trzeba sobie jeszcze powiedzieć jedną bardzo ważną rzecz – zabawa z systemami to fajna sprawa, ale nie dla każdego. Dość powiedzieć, że ze wszystkich osób, które znam osobiście ani jedna (!) się tym nie interesuje i nigdy nie próbowała wgrać nowego systemu na telefon. Nawet mój brat, z zawodu taki quasi-programista, nie do końca wie o czym mówię, kiedy opisuję co zrobiłem z jego telefonem. Z drugiej strony samemu też nie jestem jakimś niesamowitym przeagentem, bo o ile wiem z której strony to ugryźć, to kiedy przyszłoby do samodzielnego stworzenia custom romu byłbym jak dziecko we mgle.

Prawda jest taka, że to co tu dzisiaj opisałem, przeciętnemu klientowi polującemu na zetafona u operatora nie jest do niczego potrzebne – jego telefon ma działać, ma na nim być Facebook i dobry aparat, z reszty i tak pewnie nigdy nie skorzysta.

Gesty to banalna, ale jednocześnie jedna z najfajniejszych funkcji MIUI. Podobnie jak wskaźnik transferu.

W tym miejscu nie pozostaje mi nic innego jak zakończyć tę przydługą recenzję flagowca Xiaomi. Jest to kawał porządnego sprzętu, który spodoba się standardowemu użytkownikowi – ujmie go stabilnością, szybkością oraz prostotą działania w połączeniu z dobrej klasy aparatem oraz wyglądem, który naprawdę może się podobać.

MiSzóstka to jednak również świetny telefon dla podobnych mi geeków ekscytujących się cyferkami i modyfikacjami. Snap 835, 6GB DDR4, UFS 2.1, QC 3.0 i BT5 – choć dla większości brzmi to jak mamrotanie szaleńca, nerdom na taki widok robi się ciasno w majtach. Możliwość modyfikacji systemu i wsparcie społeczności to wisienka na torcie gwarantująca satysfakcję z zakupu na długie lata – jeśli moja czteroletnia, budżetowa Motorola może wciąż otrzymywać aktualizacje, to jestem stuprocentowo pewny, że Mi6 tym bardziej. Kto wie, być może stałem się nabywcą telefonu nie tylko dla siebie ale i swoich przyszłych dzieci.

Podsumowując – Brawo Xiaomi!

Ocena 5

Sprawdź również pozostałe dwie części recenzji Xiaomi Mi6!

(*) tylko VPN mi się czasem wykrzacza, ale ta appka robi to też na innych moich sprzętach, więc to raczej ją trzeba winić.

Bookmark the permalink.