Wincyj Megapikseluff! (recenzja Xiaomi Mi6 – cz.1)

Mówi się, że najlepszy aparat to ten, który masz przy sobie. Z tego właśnie powodu kamery w smartfonach już dawno wyparły kompakty, usuwając w cień nawet półprofesjonalne lustrzanki. Nic w tym dziwnego, w końcu o wiele szybciej cyknąć fotkę szybko wyciągniętą z kieszeni komórką, aniżeli bawić się w dobieranie obiektywów. Sytuację już dawno wykorzystali producenci sprzętów mobilnych czyniąc z kamer najważniejszy element smartfona – pal licho procesor i pamięć, ważne ile megapixeli mają aparaty!

 

Dzisiejszy artykuł pełni dwojaką funkcję. Z jednej strony mam zamiar opisać tu ewolucję jaka dokonała się w mobilnej fotografii na przestrzeni ostatnich kilkuastu lat, z drugiej zaś będzie to pierwsza część „trylogii o Mi-szóstce”, najnowszym dziecku chińskiego Xiaomi. Chciałbym aby recenzja tego smartfona była jak najbardziej kompletna i z tego właśnie względu postanowiłem rozdzielić ją na trzy obszerne wpisy:

  • Aparat;
  • Mi6 – wykonanie oraz działanie;
  • MIUI 9 – funkcjonalność najnowszej nakładki;

Kolejne części ukazywać się będą w ok. miesięcznych odstępach, tak bym miał wystarczająco czasu na testy i „dopieszcznie” tekstu. Dzisiaj możecie spodziewać się foto-recenzji, w której znajdziecie sporo więcej zdjęć niż tekstu – nie dziwota, w końcu na tapet weźniemy mobilne aparaty!

 

LG GX200 czyli mój pierwszy aparat w telefonie. Wciąż działa ale zdjęcia robi.. jak widać. Tak fotografowałem Europę przez parę lat podróży.

Moto E czyli mój pierwszy smartfon – bardziej soczyste kolory, jaśniejszy obiektyw i 5MP przekładające się na większą ilość detali.

YotaPhone 2 czyli flagowiec z 2014 ze średnią kamerą. W porównaniu do Motki mamy lepsze odwzorowanie kolorów, nieco więcej detali oraz wyraźniejsze zdjęcia nocne (tego tu nie widać niestety).

Mi6 czyli „Jestę fotografę!”. Niebo a ziemia w porównaniu z poprzednikami.

 

Jak widać na powyższych fotografiach, aparaty w telefonach przebyły OLBRZYMIĄ drogę w ciągu ostatnich dziesięciu lat. Od zdjątka na którym ledwo co widać, aż po quasi-profesjonalną fotkę, której tylko niewiele brakuje do poziomu magazynów modowych! To wszystko zasługa postępującej miniaturyzacji oraz (przede wszystkim!) nas – konsumentów, którzyśmy finansowali eksperymenty producentów i – głosując portfelami – wybierali najkorzystniejsze rozwiązania. Nasze zdrowie chłopaki i dziewczęta!

Ale, ale! Zanim przejdziemy do „mięsa”, szczypta teorii, tzn. szybka odpowiedź na pytanie „Dlaczego jednym aparatem zrobimy porządną fotkę, a innym dziadowską?„:

Po pierwsze megapixele – ważne, żeby było ich dużo, ale.. nie za dużo. Ilość MP – czyli sensorów światłoczułych odpowiadających za rodzielczość (i tym samym szczegółowość) obrazka musi iść w parze z fizyczną powierzchnią matrycy. Jednak ze względu na mocno ograniczone miejsce w kieszonkowym smartfonie nie ma możliwości upakowania tam takiej samej jak w lustrzance wielkości małego autobusu. Przekątna tego elementu w profesjonalnej kamerze przekracza 5cm, podczas gdy komórki stać zaledwie na kilkanaście milimetrów! Robienie zdjęcia w 40MP na małej, niedopasowanej matrycy to jak oglądanie filmu w 4k na ekranie HD. Owszem, da się – ale to tylko strata sporego potencjału, nie mówiąc już nawet o kolosalnej „wadze” takiej fotki siegającej kilkudziesięciu MB na sztukę.

Z tego właśnie powodu najbardziej optymalną wartością w telefonie jest coś pomiędzy 10 a 20MP, choć nie bierzmy tego za pewnik – 5MP może odpowiadać za świetną fotę, podczas gdy 30MP dać rozmazane gówienko, a to za sprawą..

..przysłony (ang. aperture). Średnica przysłony wyrażana jest w postaci małej literki ‚f’ oraz następującej po niej cyferce (nierzadko z ułamkiem po przecinku). Generalnie im niższa wartość przysłony tym lepiej ale i drożej – aparat wtedy daje jaśniejsze zdjęcia w trudnych warunkach oświetleniowych, plus osiągamy efekt głębi ostrości, czyli wyraźny pierwszy plan i zamazane tło (tzw. ‚bokeh’). Są jednak również momenty, kiedy przyda nam się wysoka wartość przysłony, np. podczas fotografowania krajobrazu – w takich przypadkach lustrzanki mają wyraźną przewagę w postaci regulowanego zoomu oraz wymienialnych obiektywów, podczas gdy smarfonowi inżynierowie muszą uciekać się do sztuczek w postaci popularnych ostatno dwóch oczek aparatów.

Ostatnim elementem układanki jest software, a konkretniej sterowniki modułu aparatu wraz z appką do jego obsługi. Na tym polu niepodzielnie króluje Samsung, którego aplikacja potrafi wycisnąć ostatnie soki z sensora zarówno w postaci świetnego odwzorowania detali jak i doskonalej jakości zdjęć nocnych. Jednakże nawet bez „magicznych” zdolności koreańskich programistów, odpowiednio dopracowana appka w parze z umiętnościami fotografa potrafią dać rewelacyjne rezulataty. Tryb HDR, bokeh, manualne regulowanie wartości ISO, balansu bieli czy czasu ekspozycji, zastosowana stabilizacja – od tego wszystkiego zależy czy zrobiona fotka nada się do czegoś więcej niż kompulsywnego usunięcia.

MatrycaPrzysłona
LG GX2001.3MP??
Motorola Moto E5MPf/2.4
YotaPhone 2 (tylna)8MPf/2.0
Nikon AW11016MPf/2.8 (zoom: f/3.9)
Xiaomi Mi6 (tylnie)2x 13MPf/1.8 + f/2.6
Yotaphone 2 (przednia)2MP??
Xiaomi Mi6 (przednia)8MPf/2.0


W tabeli powyżej wyraźnie widać, że najnowsza Mi6-tka dzielnie wychodzi na prowadzenie w kategorii parametrów, ulegając Nikonowi jedynie w kwestii ilości megapixeli. To jednak bez znaczenia, gdyż od samego początku posiadania w/w kompaktu zawsze używałem trybu 8MP – tak będzie również i tutaj. Mamy rok 2017 i chciałbym naocznie przekonać się, czy w końcu przystępne cenowo smartfony dysponują optyką dorównującą dobrej klasy.. 3-letniemu kompaktowi.

Do boju.. Gotowi? Start!

 

Standard





Zdjęcia w standardowych ustawieniach i mogą się podobać zarówno z Nikona jak i Mi6. Oczywiście jest trochę różnic na korzyść kompaktu (kolorystyka oraz ostrość), ale na dłuższą metę nie ma tam nic kompromitującego dla komórki.

Szybkie obiekty




Fotografia szybkich obiektów tj. woda, pojazdy, ludzie lub zwierzęta może nastręczyć trudności. Zarówno Nikon jak i Mi6 mają opcje manulane pozwalające skrócić czas ekspozycji co widać na przykładzie spinnera. Kompakt zrobił serie zdjęć w 1MP, zaś telefon jedno z migawką 1/1000s (!!). Punkt dla Mi6, choć pamiętajmy, że taka scena musi być odpowiednio doświetlona.

HDR



HDR to tryb pasujący do scen z mieszaniną bardzo jasnych i bardzo ciemnych barw, np. podczas fotografowania „pod światło”. Eksperci robią wtedy kilka zdjęć z różnymi punktami wyostrzenia, a następni sładają to w jedno. Tutaj mamy do czynienia z automatem podkreślającym barwy i doświetlającym ciemne fragmenty.

Słabe światło + Noc

Mi6 potrafi zrobić zdjęcie w nocy. Lepiej jednak aby obiekty były nieruchome.




Tę bitwę wygrywa Nikon, który nie tylko ma mocną lampę błyskową (Mi6 tylko diody-popierdółki) ale i gwint na statyw, dzięki czemu łatwo o stabilizację. Wielu testerów zgodnie twierdzi, że aparat w produkcje Xiaomi jest jego piętą achillesową, ja jednak unikałbym tak mocnego określenia. Nie jest źle. Dostajemy to za co płacimy. W dobrych rękach może zrobić porzadną fotkę.

Makro + zoom



 

Zoom 2x stoi na porównywalnym poziomie, pamiętajmy jednak, ze Nikon może zbliżyć nawet 5-krotnie.

Tryb makro bardzo mnie zawiódł w Mi-szóstce, naprawdę spodziewałem się czegoś lepszego. Podczas gdy Nikonem mogę zrobić cudne zdjęcie z odległości 3 centymetrów, telefon nie złapie ostrości poniżej 10cm. Szkoda, bardzo mi się to przydaje w szykowaniu obrazków na bloga.

Dodatki

Panorama 180st. Nikona jest dosyć wąska.

Mi6 pokazuje znacznie więcej od góry i dołu.

Sferyczna fota w wykonaniu Nikona niby jest ale jakby jej nie było – nie dość, że prześwietlona (bo jasność ustawia sobie tylko na początku i nie koryguje jej dynamicznie jak w Mi6) to jeszcze jakoś dziwacznie to wygląda przy wyświetlaniu. W tym przypadku smartfon dominuje. Podobnie jest z przesłoną przedniej kamerki – niestety niee udało mi się określić jej wartości w YP2 ale musiała być  skoro gorsza co widać po zdjęciach. Teraz jest jak znalazł do wideorozmów wieczorami przy przygaszonym świetle.

 

Podsumowanie


Jak jest – widać wyraźnie. Z Nikona zrezygnować nie zamierzam, bo pięciokrotny zoom, wodoszczelność (plus zdjęcia podwodne), makro oraz ksenonowa lampa błyskowa przydają mi się znacznie częściej niż (skądinąd rewelacyjny) tryb ‚bokeh’ w Mi-szóstce. Drugim wielkim plusem smartfona są zdjęcia sferyczne, które wychodzą absolutnie rewelacyjnie i dosłownie wyśmiewają konkurencyjny tryb w Nikonie, to zupełnie inna liga!

Mi6 potrafi robić dobre zdjęcia, to nie ulega wątpliwości. Z bliska i z daleka, portrety i natura, za dnia i w nocy – jednakowoż potrzeba do tego choćby średnio uzdolnionego fotografa, który wie jak obsługiwać tryb manualny, nie boi się kręcenia pokrętłami ani suwania suwakami. Chociaż osobiście za profesjonalistę się nie uważam, to jednak jestem całkiem zadowolony z tego co tutaj dla Was przygotowałem, a musicie wiedzieć, że absolutnie żadna z zaprezentowanych fotografii nie została uprzednio podkolorowana niczym w stylu Photoshopa, zwykłe kopiuj-wklej z urządzenia na serwer.

Zatem, odpowiadając na postawione na początku tekstu pytanie.. Nie!

Przystępny cenowo flagowiec AD2017 NIE jest jeszcze w pełni zastąpić nawet 3-letniego kompakta dobrej jakości, ale to wcale nie przeszkadza mu być porządną kamerą. Osobny aparat fotograficzny to coś co powinniśmy zabierać i używać tylko na specjalne okazje tj. wakacje w plenerze czy sesja zdjęciowa pod test sprzętu na portalu technologicznym – w obu przypadkach mocno zyskamy na jakości. A poza nimi?

Poza nimi Xiaomi Mi6 jak najbardziej nam wystarczy.

 

Mi6 to również rozbudowana appka z wieloma filtrami. Tu mamy szkic w czasie rzeczywistym.

 

Źródła:
Własne doświadczenia oraz trochę teorii:
Nietechnologiczni.pl
Benchmark.pl

Bookmark the permalink.